Info

Więcej o mnie. Bikestatsowa tablica.

Poprzednie lata

Wycieczki jednodniowe
Tagi
Archiwum wpisów na blogu
A przed Bikestatsem było tak...
Tatry, moja druga pasja...
Moje rowery
Obserwowane blogi

Wpisy archiwalne w kategorii
Bieszczady 2020
Dystans całkowity: | 108.36 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
Czas w ruchu: | b.d. |
Średnia prędkość: | b.d. |
Liczba aktywności: | 3 |
Średnio na aktywność: | 36.12 km |
Więcej statystyk |
Do Dwernika po kiełbasę i piwo
Czwartek, 4 czerwca 2020 · dodano: 22.06.2020 | Komentarze 1
Na początku czerwca miał miejsce kilkudniowy wypad w Bieszczady w towarzystwie Pawła. Pierwszego dnia poszliśmy z buta w pasmo Otrytu, zaś powrót przebiegł stokówkami pod Dwernikiem-Kamieniem. Na rower wsiadłem tylko wieczorem, aby poszukać jakiegoś sklepu z kiełbasą i piwem (co łatwe nie było ze względu na rejon gdzie bazowaliśmy, ale w końcu udało się). :)
Kategoria Bieszczady 2020 | Komentarze 1
Krywe, Tworylne, Studenne
Piątek, 5 czerwca 2020 · dodano: 22.06.2020 | Komentarze 1
Drugi dzień w Bieszczadach to już rasowa, rowerowa poniewierka po mniej uczęszczanych przez gawiedź wertepach. Penetrowaliśmy rejon wysiedlonych wsi Krywe, Tworylne i Studenne. Obiad w Terce i powrót stokówkami wzdłuż Sanu. Więcej powie galeria zdjęć i mapa tras. :)
Kategoria Bieszczady 2020 | Komentarze 1
Paniszczów
Sobota, 6 czerwca 2020 · dodano: 22.06.2020 | Komentarze 3
Kolejna, trzecia już wycieczka była także rowerowa. Przynajmniej w tym sensie, że mieliśmy ze sobą rowery. :)) Większość czasu zajęło bowiem ich pchanie lub wyszarpywanie ze zwałów błota. Tym razem przetoczyliśmy się przez pasmo Otrytu na jego północną stronę do Polany, gdzie założyliśmy pierwszą bazę w "Barze pod Otrytem", aby nabrać sił przed właściwym atakiem. ;) Następnie z pobliskiego Chrewtu wjechaliśmy w rejon dawnej wsi Paniszczów - miejsca bardzo malowniczego i raczej rzadko odwiedzanego przez turystów. Wędrówka tam jest cokolwiek mozolna, bo chyba z 8 razy trzeba ściągać buty, skarpety i forsować rzeczkę Paniszczówka. Piszę "forsować", bo nie jest to miły spacer po kamykach z wodą do kostek, lecz brnięcie w rzecznym mule sięgającym w najlepszym razie do kolan, a w najgorszym sporo wyżej. ;) Nie zniechęcił nas także biegacz, który urządził sobie trening niebieskim szlakiem między Teleśnicą, a Chrewtem, i który w lekkiej panice oraz sporej dezorientacji uciekał przed napotkanym niedźwiedziem. I faktycznie - z Chrewtu w górę Paniszczówki pchaliśmy rowery po świeżutkich śladach misia. Za to wyżej ścieżka obfitowała w ślady stada (prawdopodobnie) żubrów. Słyszeliśmy też ich pomruk gdzieś z krzaków tuż nad głowami, choć mógł to być również niedźwiedź (zaśmierdziało charakterystycznie). W każdym razie dotarliśmy w końcu w rejon Bukowiny, skąd już w dół przez Harwaty pod Moklikiem i nówką leśną szutrówką do Polany. W polańskim barze miała miejsce regeneracja steranych "spacerem" organizmów. Głównie piwem, ale też i pierogami. Na dobicie ponowne wdrapywaliśmy się na przełęcz w Otrycie. Za to potem jak smakowała kiełbaska z ogniska...Więcej powie galeria zdjęć i mapa tras. :)

P.S. Ostatniego, czwartego dnia zrobiliśmy jeszcze przed południem pieszą wycieczkę na szczyt Dwernik-Kamień, z którego rozciągają się fajne widoki na bieszczadzkie klasyki (m.in obie połoniny i Smerek).
Kategoria Bieszczady 2020 | Komentarze 3